niedziela, 30 marca 2014

Rozdział 8 - Szkoła

     -Nie! Ja chce się obudzić! To nie jest prawda! - Krzyczałam.
     -Przestań. Jesteś żałosna. Z resztą jak większość - odezwała się postać z mojego snu.
     -Tak?! Ciekawe jak ty byś się zachowała! A tak w ogóle to ty przecież nie istniejesz! Coś mi się pomieszało w głowie od czasu kiedy zemdlałam. Nie ciebie tutaj wcale nie ma - ostatnie zdanie powiedziałam już spokojnie. Zaczęłam kierować się w stronę łóżka. Nagle poczułam na moim ręku zimny dotyk skóry. -Super. Zostałam schwytana przez moją własną wyobraźnię.
      -Jestem prawdziwa i ty dobrze o tym wiesz. Przeżyłaś szok. Nikt z odwiedzających nie widział czegoś takiego przy pierwszej wizycie.
      -Chwileczkę. Wizycie tam? Na tej twojej planecie?
      -W sumie to jest to raczej inny świat.
      -Rozumiem to kolejny sen. Kiedy się obudzę? - spytałam z ironią.
      -Przestań. Jeśli chcesz mogę ci wszystko wyjaśnić, ale musisz ze mną współpracować.
      -No dobrze powiedzmy, że ci wierzę. Wyjaśnisz mi to?
      -Wspominałaś coś, że któregoś dnia zemdlałaś.
      -No i?
      -Ty wiesz coś więcej, prawda? Prawie się wygadałaś chłopakowi. On już coś podejrzewa. Wiem, że tego samego dnia porwano Eve. Jesteś teraz w kinie. Odnalazła się. Ale skończył ci się czas żeby z nią porozmawiać. Czas się zatrzymał.
      -Czekaj. Skąd ty to wiesz? Co to było jakieś przedstawienie? Jest tu gdzieś jakaś ukryta kamera? Nic mi nie wyjaśniłaś. Jedyne co teraz zrozumiałam to, że ktoś sobie ze mnie żartuje. Tylko nie wiem czemu!
      -Złap mnie za rękę. Gdzieś cię zaprowadzę.
      -Muszę? Nie mogę iść za tobą? - spytałam, ale spojrzała na mnie tak, że już znałam odpowiedź. Niepewnie chwyciłam jej rękę. Znów mrok i pustka wypełniły mój umysł. Chwilę później moim oczom ukazały się wrota do nieznanej krainy. Otworzyły się, a ja i Mantima przekroczyłyśmy ich próg. Dopiero teraz zobaczyłam przepaść pod stopami.
***
      -Padnij! - Usłyszałam. Nade mną przeleciał ogromny smok. W oddali słychać było huk.
      -Nic ci nie jest? - spytała obca mi osoba - Emily słyszysz mnie?
      -Nie nic mi nie jest skąd znasz moje imie?
      -Jestem przyjaciółką Mantimy ona musiała iść choć ze mną! Szybko!
Dobiegłyśmy do wielkiego pałacu. Pozłacane wrota już na nas czekały otwarte. Gdy tylko znalazłyśmy się w środku usłyszałam za sobą głośny huk zamykanych drzwi. 
      -Ok. Co tu jest grane?-spytałam przerażona.
      -Są teraz ćwiczenia. Choć oprowadzę cię po naszej szkole.
      -To to jest szkoła? To wygląda jak jakiś pałac.
      -Najpierw pokażę ci bibliotekę. Weźmiemy dla ciebie książki.
      -Ale ja mam szkołę. Nie potrzebuję drugiej dzięki. 
      -Musisz. Nauczymy cię jak żyć. Jak to wszystko kontrolować.
      -Jasne - odpowiedziałam nie pytając o nic więcej, bo wiedziałam, że i tak nic nie zrozumiem.
      -Należysz do pierwszej klasy. W tym roku nauczymy cię podstaw. 
      -A czego dokładniej?
      -No między innymi przemiany, przejścia do innych światów... podstaw samoobrony?
      -Czyli jakaś sztuka walki?
      -Nie, nie, nie. Będziesz się uczyła walczyć jako smok. Oczywiście najpierw zobaczymy jaka jesteś.
      -Wszyscy tutaj są smokami?
      -Potrafią się w nie zamieniać.
      -Dlaczego... Dlaczego przechodzę do innych światów? Dlaczego akurat ja?
      -Nie jesteś jedyna. Jeśli chcesz możemy najpierw cię przedstawić.


************************************************************************************
Jak wam się spodobało? Jak myślicie czy będzie chodzić do tej szkoły? czy znajdzie kogoś takiego jak ona? Kto również nie mógł sobie poradzić? Do następnego posta! ;)


PS. Założyłam bloga na tumrl więc jeśli komuś będzie tam wygodniej to zapraszam ;)
http://milady-werty.tumblr.com/     
Aktualności pewnie będą się szybciej pojawiały tutaj no i tutaj są te ankiety i cała reszta no ale ;)

niedziela, 16 marca 2014

Rozdział 7 - Sen

     Zamykając oczy zastanawiało mnie czego mogę się spodziewać od mojego życia. Jakie niespodzianki dla mnie przygotowało? Lecz mój namysł nie trwał długo. Przerwało je nagła cisza i ten sam dźwięk. Przed oczami miałam pustkę. Na ciemnym tle zaczęły pojawiać się zarysy postaci. Przypominały białe plamy. Z czasem przybrały normalne barwy. Pierwszą postacią był chłopak o ciemnobrązowych włosach i zielonych oczach, zaś drugą dziewczyna długich, lekko falowanych, brąz włosach i niebieskich oczach. Doskonale wiedziałam kim są. Widziałam siebie i Briana. Podszedł do mnie i wyciągnął rękę, ale ja jej nie złapałam. Zamiast tego uciekłam. Szukałam w pustce drugiej mnie, ale nie znalazłam. Znów spojrzałam na chłopaka. Wyglądał już trochę inaczej. Nie był już szczęśliwy, a zamiast zwykłej koszulki i szortów miał na sobie garnitur.
     - Co do... - pomyślałam.
W tym samym momencie pojawiła się reszta ludzi. Wszyscy ubrani na czarno i wszyscy równie smutni. Patrzyli się w jedno miejsce. Odwróciłam głowę w tą samą stronę i zobaczyłam... Trumnę.
     - Chwileczkę skoro są tu wszyscy moi przyjaciele to czemu mnie tu nie ma?
Potrzebowałam paru minut zanim do mnie dotarło.
     - To jest mój pogrzeb – wyszeptałam.
     - Tak. Zgadłaś. Nawet szybko – usłyszałam za sobą i aż podskoczyłam. Odwróciłam się na pięcie.
Przede mną stała szczupła dziewczyna, ale nie był to człowiek. Przypominała bardziej kota. Była na dwóch łapach z długimi pazurami, pokrytymi fioletowym futrem. Miała duże, zielone, kocie oczy, za to jej uszy kojarzyły mi się ze smokiem. Oprócz tego do pasa sięgały długie brązowe włosy.
     - Kim jesteś? - wycedziłam. Byłam ciekawa kim i czym jest, ale jednocześnie tak przerażona, że nie potrafiłam tego ukryć.
     - Nazywam się Mantima. Jestem Majwą.
     - To znaczy?
     - Istotą żyjącą w przestrzeni międzyczasowej.
     - Aha jasne – powiedziałam, bo nic tak naprawdę nie rozumiałam.
     -Nie martw się nie ty sama... Codziennie przybywa tu wiele różnych istot.
     - Tu? To znaczy gdzie?
     - Na Bintinie – planecie oddalonej od Ziemi o setki tysięcy lat świetlnych. Nie ma nic wspólnego z innymi planetami. Jesteś tu, ponieważ masz duże kłopoty.
     - Czy chodzi o tego gigantycznego wilka, który stoi za tobą? - zapytałam. Choć się bałam to udało mi się utrzymać spokojny ton.
Odwróciła się na pięcie, skoczyła i w ułamku sekundy zmieniła się w wielkiego, płonącego smoka. Serce zaczęło bić mi mocniej i przewróciłam się na ziemię. Obudziłam się. Nadal byłam przerażona. Wstałam i poszłam do łazienki, by przemyć twarz zimną wodą. Gdy spojrzałam w lustro nie mogłam wierzyć własnym oczom.
************************************************************************************
Jak myślicie? Co zobaczyła Emily? Gdzie była? Czy to był kolejny sen? A może kolejny świat? Piszcie w komentarzach. Do następnego rozdziału ;)










PS. Przepraszam za 2 tygodnie nieobecności no ale wiecie szkoła ;) Piszcie w komentarzach czy wam się podoba. A no i mam jeszcze pytanie. Wolicie książkę elektroniczną czy na papierze? Zapraszam
do głosowania w ankiecie i na mojego ask'a. ;)

Szablon

Szablon
Zaczarowane szablony